Strange blog

27 sierpnia, 2009

Logitech Harmony 555 - test/recenzja

Zamieszczony przez: strange w: Test / Recenzja| Zakupy| technologie

Każde, odpowiednio multimedialne, środowisko domowe dochodzi z czasem do sytuacji, w której nie sposób poradzić sobie z nadmiarem pilotów do obsługi urządzeń wszelkiej maści, od telewizor po żaluzje.

Niecałe dwa tygodnie temu planując zakup nowego sprzętu pomyślałem o pilocie, szóstym pilocie,  który już niedługo pojawi się na szafce nocnej. Pomijając fakt, że obsługa każdego urządzenia innym pilotem to znikoma przyjemność to miejsce, które zaczęły one zajmować stało się  na tyle duże, że nawet nie biorąc pod uwagę czynnika użytkowego, piloty zaczynały przeszkadzać.

Logitech Harmony 555
O czym mówimy:

  • Telewizor
  • DVD
  • Nawilżacz
  • Oświetlenie
  • Laptop
  • Zestaw głośników (w planach)

Zacząłem więc poszukiwania. Na początku z myślą o wydaniu jak najmniej. Moje pojęcie o rynku pilotów ograniczało się do:

  • wiem, że istnieją piloty uniwersalne,
  • wiem, że istnieją piloty programowalne,
  • wiem, że istnieje allegro

Każdy przyzna, że to niewiele. Na szczęście ignorancja pozwala cieszyć się ogromem nowo zdobywanych informacji, także już po kilkunastu minutach wiedziałem, że pilot do 50zl obsługujący kilka urządzeń to pobożne życzenie. Wylądowałem więc myślowo w przedziale 50-100zł. Kolejna niespodzianka - segment pilotów uniwersalnych w przedziale 50-100zł praktycznie nie istnieje.

Już prawie się poddałem kiedy trafiłem na opis pilota Logitech Harmony 525 w cenie koło 130zł. Na początku zainteresował mnie sposób programowania. Do pilota dołączone jest oprogramowanie, które konfiguruje odpowiednie opcje (jak się później okazało, również uaktualnia firmware, zmienia język, etc). Baza Logitech zawiera wstępnie skonfigurowany zestaw urządzeń (podobno dużo) a sam pilot potrafi uczyć się od innych pilotów za pomocą czytnika fal podczerwonych.

Ponieważ przełamałem już psychologiczną barierę 100zł zacząłem się zastanawiać czy model 525 to na pewno jest dobry pomysł. Znalazłem jeszcze model 555 w cenie niewiele ponad 200zł (jak to człowiek potrafi daleko odejść od limitu 50zł). Jednak im nowszy tym lepszy, więc zacząłem maglować 555.

Logitech Harmony 555

Po szybkiej zmianie języka (w końcu na polskiej stronie Logitech nie może być za dużo przydatnych informacji) udało mi się odnaleźć stronę, na której mogłem sprawdzić jakie urządzenia obsługuje pilot Harmony 555. Okazało się, że telewizor, DVD i laptopa zna - nawilżacza, oświetlenia i głośników niestety już nie. No cóż, nie można wymagać, żeby obsługiwał wszystkie wynalazki z trzeciego świata, które udało mi się do domu sprowadzić.

Nadszedł czas wielkich wątpliwości, w końcu to ponad 200zł za pilota. Dosiadłem się do Google. Jak ja nie lubię czytać recenzji i długich wątków na forum. Człowiek nigdy nie wie ile z tego powstało z inspiracji producenta. Udało mi się jednak znaleźć wątek, w którym człek suchej nitki na tym sprzęcie nie zostawił - że nie da się zrobić tego, tamtego, to nie działa, tamto za brzydkie. Pomyślałem - o! i prawie bym się nabrał i kupił to badziewie. Ostatnim rzutem zacząłem czytać komentarze pod wywodem “nie kupujcie tego śmiecia”. Co mnie zaciekawiło to fakt, że w pewnym momencie (komentarze na przestrzeni ponad roku) opinie zaczęły się zmieniać. Z wrodzonej podejrzliwości założyłem, że PR producenta zadziałał. Przez myśl przemknęło mi jednak, że może Logitech wyciągnął wnioski z komentarzy użytkowników i coś poprawił.

Ponieważ już bardzo chciałem mieć tego pilota niewiele mi było trzeba, żeby przekonać samego siebie do tego, że na pewno wszystko już jest ok.

Zamówiłem i dostałem.

Logitech_Harmony 555

Pierwsze wrażenia to:

  • bardzo ładny,
  • dobrze wykonany,
  • lekki (nawet z bateriami (4xAAA),
  • mniejszy niż myślałem (duży plus).

Ściągnąłem program, podłączyłem pilota do USB. Soft zainstalował się bez problemu i kazał założyć konto w systemie Logitech - szybkim śledztwem ustaliłem, że będzie na tym koncie trzymał wszystkie ustawienia pilota - miło, vista nie będzie w stanie tego poniszczyć. Po łopatologicznej konfiguracji wstępnej program zabrał się do aktualizacji pilota - chwila i po wszystkim.

Dodanie telewizora i DVD zajęło chwile i po szybkim teście wszystko działało prawidłowo. Okazało się, że oprogramowanie (prawie) automatycznie zdefiniowało odpowiednie makra (uruchamianie całego zestawu na raz). Klikam “oglądanie DVD” a pilot uruchamia telewizor i zaraz po tym DVD - sprytne. Co ciekawe po kilku testach okazało się, że pilot pamięta w jakim stanie są urządzenia (tzn. czy są aktualnie włączone czy wyłączone). Wyłączanie tez przebiega automatycznie - cały zestaw na raz.

Oczywiście zabrałem się za dodawanie urządzeń, których pilot nie obsługiwał standardowo - a dokładnie tych, których nie udało mi się znaleźć w bazie Logitecha. W pierwszym rzucie kilkoma testami z użyciem oryginalnego pilota program próbuje ustalić czy przypadkiem nie ma czegoś podobnego w bazie - mogłem przecież nie znaleźć. Okazało się jednak, że moje made in Tajwan urządzenia są na tyle unikatowe, że trzeba je będzie skonfigurować ręcznie.

Logitech na podstawie prostego określenia typu urządzenia (telewizor, sprzęt grający, itd) przygotował odpowiedni zestaw guzików, które trzeba będzie zeskanować ze starych pilotów - operacja dość prosta… wciskanie odpowiednich klawiszy tak, aby Harmony mógł odczytać wysyłane kody.

Zgrzyt nastąpił przy próbie konfiguracji pilota do oświetlenia - niestety pilot jest radiowy a Harmony 555 obsługuje tylko podczerwień - tego pilota nie dało się zezłomować, musiał zostać. Oczywiście taka sytuacje można było przewidzieć i nawet nie byłem zły na mojego nowego pilota, że nie sprostał zadaniu.

Pod tygodniu zabawy pilotem mogę stwierdzić jedno. Fajna sprawa, ale… Nie polecam tego urządzenia mniej informatycznym/technicznym osobom. Ustawienie niektórych parametrów wymaga nie tylko wyobraźni technicznej (w końcu wymyślanie nowych fajnych zastosowań dla makr nie jest czymś prostym w oczywistej linii) ale też wiedzy na temat tego jakie wyjścia/wejścia na naszych urządzeniach powinny być używane. Program też nie jest w pełni idiotoodporny - trzeba dobrze czuć sie w gąszczu opcji, jeżeli chce się z pilota wycisnąć więcej niż fabryczne ustawienia - mi udało się  ładnych parę razy wprowadzić spore zamieszanie od ustawień (alias drobną awarię) mimo to, że do laików nie należę.

Ciekawe możliwości:

  • każdy przycisk na pilocie może mięć dowolnie zmodyfikowaną funkcję (tylko jedną); nie ma znaczenia czy został dodany automatycznie wraz z urządzeniem - zawsze można go zmienić;
  • jeżeli nie ma przycisku odpowiadającego danej opcji, można ją zdefiniować tak, aby pojawiała się na ekranie LCD pilota; kolejność tych opcji definiujemy sami;
  • makro może definiować zachowania nawet kilkunastu urządzeń na raz;
  • pilot nie każe nam myśleć w kategoriach “co należy włączyć” - definiujemy tylko co chcemy robić (np. oglądać DVD -  pilot wie, że do tego trzeba włączyć TV, DVD i na przykład zestaw głośników);
  • jeżeli w danej czynności, wiele urządzeń może wykonać podstawową akcje (na przykład sterowanie głośnością podczas używania DVD może wykonać TV, DVD lub zestaw głośników) to my definiujemy, którego urządzenia użyje pilot podczas korzystania z przycisków.

Na koniec mały prztyczek w nos dla Logitecha - walczę z pewnym dość pokręconym makrem (pilot wciąż wykonuje jedną akcję za dużo). Ponieważ skończyły mi się pomysły postanowiłem skorzystać z zachwalanej w reklamach pomocy technicznej. Z okazji skomplikowania marka i tego, że nie lubię telefonu wybrałem drogę mailową. Support miał odpowiedzieć maksymalnie w 1 dzień roboczy - mija dzień piąty a odpowiedzi brak - zakładam, że się już nie doczekam. Nie ładnie tak oszukiwać z tym wspaniałym supportem.

Podsumowując - jeżeli jesteś osobą na tyle techniczną by poradzić sobie z nowym oprogramowaniem i mniej więcej wiesz co to SCART, COMPONENT oraz do czego prowadzą kabelki wychodzące z Twoich urządzeń - to pilot dla Ciebie. Jeżeli polotu technicznego Ci brakuje - znajdź kogoś, kto skonfiguruje pilota za Ciebie! Warto.

Niniejszy artykuł nie jest sponsorowany lub w jakikolwiek inny sposób inspirowany przez firmy, których urządzeń dotyczy. Powstał jako niezależny test/recenzja/opis bazujący na prywatnych opiniach i preferencjach autora.

Brak odpowiedzi na "Logitech Harmony 555 - test/recenzja"

Komentowanie zostało wyłączone.